W jaki sposób Wrocław radzi sobie z falą uchodźców, którzy uciekają przed wojną w Ukrainie? Jak organizowana jest pomoc doraźna i jakie są dalsze plany? I dlaczego tak ważna jest rola wojewody? Z Bartłomiejem Świerczewskim, dyrektorem Departamentu Spraw Społecznych, rozmawia Bartosz Moch.
Reklama
Wojna w Ukrainie zmieniła nasze postrzeganie świata. Wrocław od początku mocno zaangażował się w pomoc humanitarną. Jakie działania podjęto do tej pory?
Bartłomiej Świerczewski, dyrektor Departamentu Spraw Społecznych UMW: – Otworzyliśmy punkty, w których zbieramy, a następnie pakujemy i wysyłamy na wschód dary: żywność, koce czy środki higieniczne. Z tych miejsc mogą także korzystać uchodźcy, aby za darmo zaopatrzyć się w najbardziej potrzebne produkty. Koordynujemy współpracę z naszymi miastami partnerskimi. Uruchamiamy kolejne miejsca noclegowe – były terminal lotniska, obiekty szkolne, sportowe, jak np. Hala Orbita. Wreszcie koordynujemy działania pomocowe organizacji pozarządowych, Centrów Aktywności Lokalnych, instytucji kultury. Jesteśmy w stałym kontakcie z radami osiedli. Większość aktywności pomocowych na Dworcu Głównym także dzieje się przy naszym współudziale lub wprost jest realizowana przez nas. Chcemy wypracować spójny system, który pozwoli najefektywniej pomagać uchodźcom.
~strong~W jaki sposób Wrocław zamierza poradzić sobie z narastającą falą takich osób?~/strong~- Częścią uchodźców zaopiekowała się już społeczność ukraińska, która w liczbie ponad 100 tys. osób żyła w naszym mieście już przed wybuchem wojny. To przeważnie rodziny, bliscy, przyjaciele. Dla tych, którzy na takie wsparcie nie mogą liczyć, w porozumieniu z wojewodą, zapewniamy miejsca noclegowe. Na Dworcu Głównym PKP działa pierwsza linia pomocy. Z niej korzystają chyba wszyscy przybywający do Wrocławia tak pociągami, jak i autobusami czy komunikacją prywatną. Sporo uchodźców traktuje Wrocław jako punkt przesiadkowy. To dla nich mamy zabezpieczone kilkaset miejsc noclegowych na dworcu i ul. Gwarnej.Dla pozostałych stopniowo udostępniamy kolejne punkty noclegowe, mamy ich przygotowanych kilka tysięcy, a zajętych obecnie jest ok. 2000. Mamy jeszcze bufor. We współpracy z wojewodą, z wykorzystaniem m.in. autobusów MPK już teraz relokujemy grupy do innych miast na Dolnym Śląsku, jak np. Karpacz czy Lewin Kłodzki. Współpracujemy też z miastami partnerskimi. Jednak Wrocław, jak każda inna miejscowość, ma swoje granice wyporności, o czym musimy pamiętać. Bartłomiej Świerczewski, dyrektor Departamentu Spraw Społecznych UMW, fot. Redakcja www.wroclaw.pl~strong~Co stanowi największą trudność - skala migracji czy brak klarownych procedur rządowych?~/strong~- Wszystko ma znaczenie. Skala migracji jest ogromna. W Polsce w ciągu dwóch tygodni znalazło się 1,5 mln uchodźców. Ta liczba wciąż rośnie. Brak procedur i rozwiązań systemowych też oczywiście boli, ale musimy pamiętać, że mamy do czynienia z wyzwaniem bez precedensu. Formalnie akcję udzielania pomocy uchodźcom na Dolnym Śląsku koordynuje wojewoda dolnośląski, czyli przedstawiciel administracji rządowej, ale oczywiście angażujemy się w pomoc maksymalnie - zarówno Urząd Miejski Wrocławia jak i wszystkie miejskie instytucje. Podobnie jak NGO i oddolnie angażujący się wrocławianie.Jeśli chodzi o wspomnianą współpracę rząd-samorząd pewne tematy musimy wspólnie wypracować, bo sytuacja jest bardzo dynamiczna. Choćby sprawy związane z finansowaniem tej pomocy. Na początku konfliktu przekazano nam, że na nocującego uchodźcę rekompensata dla miejsc noclegowych z wyżywieniem będzie wynosić 100-120 zł, a teraz mówi się o 40 zł. W samorządowych budżetach, co oczywiste, nie zapisaliśmy na ten rok pieniędzy związanych z pomocą uchodźcom, ani środków, które zaraz będą potrzebne - na inwestycję w rozbudowę bazy edukacyjnej, opiekuńczej czy medycznej. To wszystko przed nami, dlatego tak ważna jest dobra współpraca między wszystkimi instytucjami. Bo razem możemy więcej.~strong~W pierwszych dniach przyjazdu uchodźców pomoc na Dworcu Głównym była udzielana zbyt późno i w zbyt małym zakresie...~/strong~- Wrocławski magistrat od razu był gotowy, aby tej pomocy udzielać. W miejskiej Galerii BWA na dworcu uruchomiliśmy miejsca noclegowe. W filii Miejskiej Biblioteki Publicznej stworzyliśmy punkt dla mam i dzieci. Kilka minut od dworca uruchomiliśmy dodatkowych ok. 100 miejsc noclegowych w miejskim obiekcie sportowym. Ma on za zadanie odciążanie dworca w nocy, będąc miejscem odpoczynku dla osób, które chcą jechać dalej.
Towarzystwo Pomocy św. Brata Alberta pierze koce i pościele, pod którymi śpią uchodźcy. Zapewniamy także ciepłe posiłki dla każdego potrzebującego. W punkcie recepcyjnym wojewody uruchomiliśmy stałe, 24-godzinne dyżury urzędników, którzy pomagają w znalezieniu miejsca do spania. Koordynujemy znaczną część busów i autobusów, które relokują uchodźców. Jesteśmy także w trakcie rozmów z oddolnym wolontariatem, aby wesprzeć jego działania. Na dworcu są także przedstawiciele Wrocławskiego Centrum Rozwoju Społecznego, wspieramy się wzajemnie w działaniach z Fundacją Ukraina.
~strong~ Olbrzymią rolę w pomocy Ukraińcom odgrywają także wolontariusze i wrocławskie NGO-sy.~/strong~- W pomoc zaangażowało się już tysiące wolontariuszy i duża część wrocławskich organizacji pozarządowych. Na jednej zmianie na dworcu działa ok. 70 osób. Ci ludzie udzielają informacji, prowadzą z peronów do punktu informacyjnego, pomagają w zakupie biletów. Do niedawna wydawali także posiłki i inne potrzebne uchodźcom rzeczy. Ale musimy też myśleć długofalowo. Oddolny wolontariat zgłasza nam że jest zmęczony, potrzebuje wsparcia i koordynacji. Rozmawiamy z wolontariuszami o tym, jak możemy pomóc. Ale pamiętajmy, że mnóstwo dzieje się też poza dworcem. Pełną parą pracują Fundacja Ukraina, Sektor 3, Tratwa, Caritas. W działania włączają się parafie, instytucje kultury, CAL-e, a nawet niektóre rady osiedli. Cały czas, w różnych miejscach potrzeba kolejnych rąk do pracy i zaangażowania osób dobrej woli. Zachęcamy, aby takie sieci wsparcia tworzyć też lokalnie - osiedlowo.
~strong~Jak ocenia pan rządową specustawę o pomocy uchodźcom z Ukrainy?~/strong~- Żaden samorząd nie założył w swoim budżecie wydatków na rzecz uchodźców. Nikt z nas nie planował, że do Polski w ciągu dwóch tygodni trafi ponad 1,5 mln osób - głównie kobiety i dzieci. Zgodnie z planowanymi przepisami to właśnie my mamy wziąć na siebie wypłatę świadczeń socjalnych, nadawania numerów PESEL, zapewnić edukację, zadbać o integrację. Część środków ma być refundowana przez państwo, ale nie wszystkie. Jak miasto może najszybciej i najlepiej pomóc uchodźcom? Powinniśmy ich aktywizować. Nie damy jednak rady sami. Potrzebujemy wsparcia NGOsów, dodatkowych środków i dostosowanych przepisów.Chcemy zaopiekować się dziećmi, żeby matki mogły podjąć pracę. Jasne, możemy zbudować nowe żłobki. Ale to będzie dużo kosztowało i długo potrwa. Zwiększmy więc obecnie obowiązujące limity dzieci na jednego opiekuna w żłobkach. Tym prostym rozwiązaniem zapewniamy miejsca dla kilkuset dzieci. Kolejna rzecz, urząd i jego jednostki to też miejsca pracy. Czy nie możemy zatrudnić pracowników w sferze np. pomocy społecznej? Brakuje nam tam ludzi. A pamiętajmy, że naszymi podopiecznymi staną się ludzie z Ukrainy a mamy problemy z pozyskaniem pracowników ze znajomością tego języka.~strong~Co zatem stoi na przeszkodzie?~/strong~- Przepisy. Owszem, wolno nam będzie zatrudnić w placówce opiekuńczej pracownika z Ukrainy, ale musi on zdać egzamin z języka polskiego na bardzo wysokim poziomie. Przecież tego nie da się zrobić w kilka miesięcy. Tu trzeba zmienić prawo.
Ile dzieci ukraińskich uchodźców już przyjął Wrocław?
– Do szkół i przedszkoli od początku wojny zgłoszonych zostało ok. 1500 dzieci z Ukrainy. Już wcześniej przebywało w nich ok. 4500. To były dzieci migrantów, którzy mieszkają we Wrocławiu od kilku lat. Wrocławskie szkoły i przedszkola są otwarte na pomoc młodym Ukraińcom. Od lat w naszych placówkach funkcjonuje kilkadziesiąt klas przygotowawczych. Na miejscu są opiekunowie, pedagodzy mówiący w języku ukraińskim i rosyjskim. Ukraińskie dzieci mają też zapewnioną pomoc psychologiczną. Uruchomiliśmy specjalne świetlice w 7 placówkach i bezpłatne dodatkowe lekcje języka polskiego. Cały czas pamiętamy, że przyjmujemy dzieci które mogą mieć traumatyczne przeżycia wojenne. Musimy być gotowi, aby im pomóc.
A co z kulturą?
– Instytucje kultury tak modyfikują programy, aby nasi goście z Ukrainy mogli z nich korzystać. Tej oferty będzie z czasem coraz więcej. Podobnie działają CAL-e, prowadzone przez wrocławskie NGO-sy.
Jak widzi pan najbliższą przyszłość?
– Państwo musi być bardziej aktywne albo przekazać więcej kompetencji i środków samorządom. Musimy współpracować: samorządy, organy państwowe, organizacje pozarządowe. Tylko wówczas wyjdziemy z tej sytuacji wzmocnieni. Przed nami mnóstwo pracy i trudnych decyzji.